^ Wróć na górę

Tu jesteś:

Paweł "Maksymilian" Bobowik - Chińczyk polskiego pochodzenia - wywiad

ZdjęcieWywiad z Pawłem był dla mnie nie lada wyzwaniem. Znamy się bardzo długo, więc wywiad był bardzo przyjemny. Problemem jest różnica czasowa między Polską, a Chinami. W każdym razie udało się. Zapraszam do zapoznania się z wywiadem osoby, która jest mega zwariowana, ma indywidualne spojrzenie na świat i która w mgnieniu oka obróciła swój polski świat na chiński. Czy wyszło mu to na dobre? Dowiecie się po dotarciu do końca.

 

Zgredzik: Zacznijmy może standardowo, przedstaw się. Za pewne nie każdy Cię zna, aczkolwiek swoich fanów pewnie też masz. Imię i nazwisko, wiek, skąd pochodzisz.

Maksymilian: Cześć, nazywam się Paweł Bobowik, mam 22lata i pochodzę z Turowa, małej wioski w lubelskim.

 

Z: Polska B jak to mówią tu i tam. Pamiętam Twoje pierwsze filmy jak zaczynałeś, kawałek jezdni i zajawka na flat. Dlaczego akurat flatland, a nie np. dirt? Jak to się wszystko zaczęło. Podstawowe pytanie powinno brzmieć dlaczego BMX?

M: Wydaje mi się że każdy jako nastolatek szuka czegoś, jakiegoś zajęcia które byłoby spoko i sprawiało dużo frajdy. Ogólnie to przed bmxem w niczym nie byłem jakiś utalentowany, może dlatego że nic nie sprawiało mi przyjemności hehe no może poza geometrią na matmie w szkole która katowałem od czasu do czasu. Jakoś w 6 klasie podstawówki wszyscy znajomi zakręcili się w deskę, a mój starszy brat był najlepszy na dzielni. Czasami nawet mnie namawiał ale jakoś mnie to nie jarało. Kupiłem sobie rolki do grindowania, ale po jednej glebie na kciuka zrezygnowałem. Potem zobaczyłem w TV na EX zawody bmxowe i poprosiłem tatę żeby mi kupił bmxa, czekałem trochę, ale otrzymałem chromowanego Redline do rejsu. Katowałem 180 na małych hopkach w ogródku. Któregoś dnia kiedy wróciłem do domu ze szkoły zobaczyłem jak moi rodzice oglądają jakieś zawody flatlandowe na EX. Trochę się tym zajarałem, ale bez przesady. Poszukałem w necie filmików i znalazłem parę podstawowych sztuczek. Wyszedłem na ulice obok domu i zacząłem pocierke. Pierwszej flatowej sztuczki nauczyłem się po godzinie katowania. Wtedy pomyślałem TO JEST TO! 180 katowałem 3 miechy i robiłem 90 a tu po godzinie już się czegoś nauczyłem (miałem wtedy założenie że bez nowej sztuczki nie wracam do domu hehehe), potem katowałem dalej i dalej i teraz sobie tak dalej katuje.

Zdjęcie

Z: No to ciekawa historia i inna od których zawsze słyszę ;-) Brakuje mi tutaj Rometa, ale można powiedzieć że zaczynałeś od dobrej "fury". Nie wierzę, Ty i katowanie 180 na dircie. Dobrze, że ujrzałeś ten flat w TV bo dobrze Ci to wychodzi. Tak na marginesie, umiesz teraz 180?

M: W wolnych chwilach katuje trochę streetu i takie kosy jak 180 360 wiplasz czy fj nie sprawiają mi problemu hehehe

A co do rometa to myślę, że zaczynałem już w tej późniejszej epoce. Gdzie był juz barspinshop jakieś tam amerykańskie używki…

 

Z: Zaczynaliśmy w tym samym okresie, 2004? Ale ja załapałem się na Rometa.
Pamiętasz Woodcamp? Z tego obozu się znamy. Jak wspominasz tamte czasy? Jak się czułeś będąc jedynym flatowcem oprócz Koko i Łowki? Takie obozy jak tamten to dobra sprawa wg Ciebie dla naszej zajawki?

M: Ja dostałem pierwszy rower jakoś na jesieni pod koniec 2004, a w czerwcu 2005 jeździłem flat. Woodcamp był chyba w 2007, i wspominam go jak najlepiej! Jako że na co dzień jeździłem w samotności to fajnie było przez te dwa tygodnie pojeździć z Komalą, który wtedy był dla mnie mega prosem, no w sumie to i teraz jest hehehe. Zajawka jakoś mi nie podskoczyła bo w tamtym okresie flatland był chyba moją chorobą psychiczną i czułem się lepiej jeżdżąc w samotności, miałem mega parcie na nowe triki.

 

Z: Samotność pomaga w kreowaniu idealnego stylu we flacie?

M: Nie mam pojęcia. Nie wiem jak to by było gdybym przez te wszystkie lata jeździł z jakimiś flatowcami. praktycznie przez pierwsze 4 lata innych pocieraczy spotykałem może 3-4 razy w roku, ale myślę ze samotna jazda trochę kreuje twój własny styl. Jakbym jeździł z kimś lepszym na pewno bym się jakoś tam na nim wzorował, podpatrywał triczki i takie tam, natomiast jeżdżąc samotnie wszystko kmminisz sam, oglądasz filmik i idziesz pokatować. Myślę, że jest to zupełnie inna jazda, może trochę trudniej na początku utrzymać zajawke bo nikt cię nie kopie w dupę, ale też nikt nie narzuca ci swoich triczków. Sam jako flatowiec spotykając początkujących mówię im jakich trików najlepiej uczyć się na początku, i w pewnym sensie się im narzucam... chyba jakoś tak to działa, jakbym im nie mówił jakich trików uczyć się na początku jakich potem, blabla, wtedy sami by to jakoś kminili, może wymyślili by jakieś swoje własne. Zawsze podpowiadając młodym flatowcom robie to w dobrej wierze ale nie wiem czy im to na dobre wychodzi... Myślę, że w streecie jest to bardziej widoczne. każdy kto jeździ w grupie (chociaż tu też wchodzi Internet i różne pytania na forach) uczy się 180 360 łipa i bara, można sobie wyobrazi jaką mielibyśmy scenę gdyby każdy zapomniał o modzie. myślę że każdy byłby Sępem hehe…

Zdjęcie

Z: Hehe Sęp ma ciekawy i kreatywny styl. Może w takim układzie coś takiego? http://bmx.transworld.net/1000148408/features/the-monday-edit-bmx-in-ghana/ Pewnie tak by wyglądał nasz aktualny BMX bez Internetu. Mówisz, że podpowiadasz młodym flatowcom, dużo ich jest w Polsce? Oprócz Ciebie, Łowki, Koko, Crashtesta, Julka i Wiktora Malinowskiego. Ktoś jeszcze jeździ flat? Oczywiście bez obrazy dla kogokolwiek, ale scena flatowa w Polsce wydaje się na prawdę mała.

M: Myślę ze scena flatlandowa w Polsce trochę umiera. Chociaż ostatnio widzę kilka nowych twarzy, w całym kraju jest pewnie z 30-40 flatowców.

Jeszcze co do tego braku Internetu. Nie chodziło mi o całkowite odcięcie od Internetu, mediów, komercji jak to jest w Afryce, bo nie uważam że jest to jakimś złem. Komercja jest spoko, mamy nowe sklepy, wiele części, sponsoringi, holiłudzkie edity w necie, portale bmxowe itp. chodziło mi o to że moda trochę zżera bmxa i narzuca młodym co jest fajne a co nie. Koleś kupuje rower i wie że musi umieć tajla bara 180 i 360, nie ma takiej kreatywności. Myślę, że ludzie biorą trendy i całą tą modę zbyt na serio i nie są tak kreatywni jak być powinni hehehe.

 

Z: Racja, kreatywność zanika w tej dobie. Miejmy nadzieję, że kiedyś moda się lekko zmieni i będzie wymuszać na starcie kreatywne myślenie.

A na Jamach flatowych - mam na myśli tutaj Musztardę - zjeżdżają się wszyscy?

M: Na Musztardę zjeżdża się wiele osób ale na pewno nie są to wszyscy flatowcy z kraju. Ostatnio widać też więcej streetowców niż flatowców, co jest pewnie spowodowane przez gorączkę sobotniej nocy hehehe. Kto był choć raz ten wie o czym mówię, a kto nie był ten pewnie słyszał legendy.

 

Z: Gorączka sobotniej nocy? Przybliż temat.

M: Afterparty musztardy jest najlepszym afterem w Polsce! Sam jako flatowiec wpadając na Musztarde wiem że większa zabawa będzie na afterze niż na Jamie. Nie mam na myśli oczywiście, że Jam jest słaby, jest najlepszy w Polsce pozbawiony komercji i ogólnie mega!

Jest oczywiście wiele legend musztardy hehehe, ale nie będę tu tego opowiadał.

Zdjęcie

Z: Haha. Jeśli ktoś chce poznać legendy to zapraszam na najlepszy After w Polsce! ;-) Powiedz mi jak to jest z tymi Chinami? Jak to się stało, że znalazłeś się w Chinach? Fascynacja tamtym krajem, przypadek, a może jakiś inny powód?

M: Z Chinami to jest długa historia. Wszystko zaczęło się od bmxa, po prostu chciałem wyrwać się z rutyny... szkoła, studia, praca, emerytura, śmierć. Na początku myślałem, że będę flatlandowym PRO i sponsorzy dadzą mi dolary na utrzymanie hehehe, takie tam marzenia nastolatka. Przewrót był w 2008 kiedy to pojechałem na 10 dniową wycieczkę do Azji, bez roweru (jakbym mógł z rowerem to nie miałbym żadnego dylematu). Przed wyjazdem miałem straszne myślączki hehe jechać? czy nie? a może jechać? a może nie? w końcu 10 dni bez roweru w wakacje trochę mnie zniechęcało, a przecież trzeba katować. Wyszło, że pojechałem. Strasznie mi to poprzewracało w głowie. Jak tylko wylądowałem to byłem strasznie zawiedziony, że spędzę tu tylko tydzień i trzy dni, czas minął jak strzała. Wracając w samolocie, hmm leciałem chyba z 20godzin, miałem sporo czasu na myślenie o wielu rzeczach, o moim życiu... w sumie nie wiedziałem gdzie, jak i kiedy ale wiedziałem, że musze wrócić! Powrót był nieunikniony hehehe! Jak to jest, że 10 dniowa wycieczka zmieniła moje życie hehehe, przekonałem się że aby żyć marzeniami nie musze wcale wygrać mastersów w klasie Pro hehehe. Do Chin przyjechałem we wrześniu 2010, ze stypendium rządu chińskiego. Kiedy leciałem samolotem poczułem, że marzenia się spełniają tylko trzeba walczyć, katować marzenia jak nowe triki hehehe, a jak się wykatuje to jest fajnie

 

Z: 10 dniowa wycieczka do Azji? Szkolna jeszcze mi powiedz? Widzę, że Twoje życie obróciło się o 180 stopni. Czasem to dobre rozwiązanie aby wyrwać się z rutyny.
Długo starałeś się o stypendium? Jest to coś w rodzaju wymiany międzynarodowej?

M: Hehe nie szkolna. Stypendium dostałem od razu bo tam było strasznie mało chętnych... chyba nawet nie mieli kompletu, mało ludzi o tym wiedziało, a teraz zlikwidowali to stypendium. Polegało na tym że Chiny i UE składali się i płacili kasę dla studentów na naukę języka chińskiego w Chinach, coś w tym stylu. No trochę obróciłem sobie życie hehehe, nie mam pojęcia dlaczego wszyscy ludzie dalej tkwią w tej rutynie, kredytach na mieszkanie i tym wszystkim... Kiedyś sobie kminiłem jak by to było gdybyś wiedział że umrzesz za miesiąc??? Na stówę rzuciłbyś prace i wyjechał gdzieś na Filipiny zwiedzać świat, żyć marzeniami ten ostatni miesiąc hehehe i chociaż byś umarł szybko to ten czas przed śmiercią byłby niebem na ziemi! Pytanie nasuwa się samo. Dlaczego by tak nie zrobić bez wiadomości o śmierci??? Po ciul ci śmierć do życia marzeniami? Ja to rozkminiłem tak, że ludzie po prostu boją się przyszłości, a teraźniejszość ich tak bardzo nie interesuje. Jak nie mają daty śmierci to oznacza że jest przyszłość długa przed nimi której się boją i wolą gonić z tłumem szkoła żeby dostać się na studia, studia żeby dostać prace, praca żeby wyżywić dzieci a potem emerytura i czekanie na śmierć i nigdy nie zaznają życia takiego o jakim zawsze marzyli... Ja tego nie rozumiem. Ludziki w dzisiejszym świecie gonią nie wiadomo za czym, za lepsza przyszłością??? To się trochę nie sprawdza. Myślę, że lepiej by było jakby każdy znał datę swojej śmierci, wtedy przed by trochę zaszalał. I tu nasuwa się inne pytanie ile czasu przed śmiercią wybrałby się szukać marzeń hehehe może trochę odbiegłem od tematu eeee.

Zdjęcie

Z: Zacznę od końca, lekko z tematu zboczyłeś ale ideologię i pojmowanie aktualnego świata masz bardzo ciekawie rozwinięte. Każdy ma inne spojrzenie na świat, po części podzielam Twoje zdanie aczkolwiek mój schemat jest trochę inny, nie pasuję pod opisany przez Ciebie schemat. Ale to opis na na wywiad jak ktoś ze mną zrobi :D hahaha.

Dobra, raz pojechałeś za kasę ze stypendium, a kolejny raz i kolejny? Chyba ze 3 razy już tam jechałeś.

M: Jak by co to ja mieszkam w Chinach od września 2010 i do kraju antonówek wracam czasem na wczasy hehehe odkąd tu mieszkam to w Polsce byłem dwa razy. Staram się wracać co pół roku, tej zimy jakoś mi nie wyszło i nie wpadłem.

 

Z:W ten sposób, no ok. To jesteś już prawowitym skośnookim chińczykiem?

M: Hehe można tak powiedzieć, Chińczyk polskiego pochodzenia. Teraz jestem w Guangzhou i jest druga w nocy hahaha.

 

Z: U mnie na zegarze 19.00 i jeszcze sporo godzin pracy. Umiesz tak w ogóle coś po chińsku?

M: Potrafię rozmawiać i rozumiem co do mnie mówią ale pisanie, czytanie jest trudne i nie ogarniam jeszcze tak do końca.

 

Z: Znaczy się rozmawiać, pisać, może alfabet? :)Masz zamiar się tego nauczyć? Czy to Ci wystarczy?

M: W całym Chińskim jest prawie sto tysięcy znaków, ale do czytania gazet wystarczy ci 2000-3000, a chinol po studiach zna z 15000.Ja narazie znam z 500.Mamzamiar wykatować jeszcze trochę, tak żeby czytać gazety hehehe

 

Z: Haha :D Po co to komu? Możesz mi to jakoś racjonalnie wytłumaczyć?

M: Taka kultura, tak samo Chinol może sie zapytać po co komu takie śmieszne literki. Te szlaczki oczywiście można zapisać angielskimi literkami, tak zwanym pinyin.

 

Z: To też racja, no ale.. :P  Dobra, widziałem na Twoim blogu, że chyba dorwałeś jakaś Chinkę w obroty? Kobieta już na stałe?

M: Tak mam dziewczynę, chineczka, na stałe hehe. Myśle, że na każdego wcześniej czy później przyjdzie czas. Nawet na Komale!!!

 

Z: Haha ;-) A jak ma na imię? Ile już razem? Widziałem, że chyba w Polsce z nią byłeś. Jak jej się podobało?

M: Na imię ma Bobo, razem już prawie rok, w Polsce jeszcze nie była ale jara się Europą hehehe.

Zdjęcie

Z: No to gratulacje! Wróćmy do tematu BMXowego. Powiedz mi o jakiś sukcesach na polskiej scenie (jamy, zawody)

M: Hmm…

Ostatnio w Polsce z flatowymi eventami jest słabo i mamy tylko musztardę, którą wygrałem w 2011 i 2010, a w 2009 i 2008 zająłem drugie miejsce. Było kiedyś w 2007 sporo jamów, ale nie pamiętam nazw i nie pamiętam, które miejsce zająłem.

 

Z: Na pamiętnym Woodcampie zająłeś 1 miejsce ;P Walczyłeś ze swoim cieniem, hehe. Masz jakieś zagraniczne osiągnięcia?

M: Trochę z Chin hehe, CX Games Wuhan 3 miejsce, Foshan coś tam jam 1 miejsce no i bmx masters 2011 Pro 26 miejsce. Wszystko 2011.

Zdjęcie

Z: W 2012 roku jeszcze brak?

M: No na Woodcampie to była zacięta walka, było koło w koło hehehe.

W 2012 jeszcze nic, pod koniec stycznia był jam w hongkongu ale się złożyło że byłem w Bangkoku.

 

Z: Wiadomo, zwycięzca może być tylko jeden! Życzę udanych startów na kolejnych zawodach. Początki, życie w Polsce, Chiny mamy za sobą. Co powiesz na temat swoich sponsorów? Pamiętam, że posiadasz takowych. Jak to jest?

M: Jestem w teamie Proletaryatu i bardzo mi się tu podoba. Dbają o mój rower wysyłają graty i się kręci.

 

Z: Wysyłają do Chin?

M: Jest tak że do mnie często przyjeżdża jakiś znajomy z Polski albo ktoś z rodzinki, tak na wakacje i przed wyjazdem, chłopaki z Prlu wysyłają jakieś graty do Polski a potem leci to do mnie z kimś tam.

 

Z: Ciekawy pomysł. Nie myślałeś aby zdobyć jakiegoś lokalnego sponsora z Chin? Tak jak to zrobił Szogun w Dublinie.

M: Zmieniać nie zamierzam, może jakiś dodatkowy sponsor, np. na same ramy czy coś takiego, który nie drażniłby chłopaków z Polski. Współpraca z Prl mi się bardzo podoba, Szogun zmienił na jakiś tam inny sklepik i teraz płaci za części z tego co mi wiadomo.

Zdjęcie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Z: Tak to już bywa. Róbmy tak jak nam wygodniej. Może powiesz mi jeszcze swoją idealną specyfikację roweru.

M: Chińska streetówka

 

Z: Że co?

M: Rama do streetu, chiński rozmiar tt20" cs 13"

Widelec zerowy

Kołoprzód na maszynach byle jakie

Oponkiodyssey 175

Kierownica 4x4 odyssey

Mostekjakiś streetowy 50mm offset

Koło tył freecoaster

Siodło watanabe

Pegi tył plastik

Przódalu

i to tyle

Ogólnie mój aktualny rower mi się podoba i nie zamierzam nic zmieniać,chyba że coś się posypiealbo jakieś kosmetyczne zmiany jak ostatnio zębatka 33t. Dodam że moja flatówka to w 90% streetowe części bo wszystkie flatowe łamałem i mnie to strasznie denerwowało.

Zdjęcie

Z: Właśnie, to tylko Ty tak masa, że wszystko niszczysz z flatowych partsów czy to standard w waszej "branży"?

M: Ostatnio nawet połamałem streetową część. Mostek Dartmoora hehehe, chociaż to nie do końca streetowa część. Myślę, że to zależy, ja np. lubię czasem zrobić sobie 180 czy 360 z paru schodów, a flatowe części do takich rzeczy nie są przystosowane i pękały.

 

Z: No tak, ten temat pomińmy ;-) Też różne dziwne historie o tym słyszałem. U Ciebie pewnie już późno, ja chyba zapytałem o wszystko o co chciałem, jeśli ktoś z czytelników będzie miał dodatkowe pytania to proszę zadawać w komentarzach a Maks pewnie wam na nie odpowie. Jak to u mnie zwykle bywa, robię szybkie pytania z szybkimi odpowiedziami. masz 5 - 10 sek. Na odpowiedź. Jak będziesz gotów to napisz.

M: Ok

 

Z: Muzyka?

M: Dobra

 

Z: Ulubiony rider?

M: Rider Zajawka

 

Z: Mięso czy warzywa?

M: Mięso

 

Z: Flat płaski czy lekko streetowy?

M: Płaski lekko streetowy

 

Z: Polska czy Chiny?

M: Chiny

 

Z: Piwo czy Wódka?

M: Piwo

 

Z: Hehe ;-) Dzięki. To byłoby na tyle, raz jeszcze wielki dzięki za poświęcenie mi czasu.

M: Spoksik klopsik

 

Z: Jakieś słowa na koniec dla czytelników?

M: Ludzie, rozwalajcie system, podróżujcie do niesamowitych miejsc, nie idźcie na studia, sklejajcie kosmiczne triczki, wstawajcie rano, i ogólnie nie zapominajcie o marzeniach, i wierzcie w ich spełnienie i katujcie je, ogólnie bądźcie szczęśliwi w tym co robicie.

Pozdro maks!

 

Chcecie wiedzieć więcej i śledzić życie Maksa w Chinach: http://jaflaternik.blox.pl

O nas

BMXmagazine.pl to strona zajmująca się wszystkim co związane z tematyką BMX. Od początku istnienia (2008 rok) prowadzimy serwis tematyczny. Ostatnio na Loked (nazwa strony) można znaleźć także forum i galerię, lecz serwis cały czas się rozwija i planujemy wdrażać nowe funkcjonalności. Działamy także poza Internetem organizując zawody, jamy, konkursy i różnego rodzaju imprezy. Staramy się robić wszystko co w naszej mocy, aby rozwijać scenę BMX w Polsce.