05.05.2011 - 21:00
Podział na dwie ekipy i kolejne starcie z berlińskimi ulicami - tak w skrócie wyglądał ostatni dzień majówki w Berlinie.
We wtorek dotrzymaliśmy słowa z poprzedniej nocy - wczesna pobudka, szybka szama i razem z Jalo siedzieliśmy w pociągu do centrum. Reszta ekipy postanowiła wychillować na parku i ewentualnie dograć coś z brakujących akcji.
Z racji, że nasz wypad na streety był ograniczony czasowo, a mieliśmy zadanie bojowe: nagrać ile się da, niestety migawka aparatu nie została zbytnio nadwyrężona.
Jak okazało się po naszym powrocie, chłopaki jeździli wspólnie z Bommelem oraz Tobiasem Wicke, którzy dali niezły popis możliwości ramp w Mellow.
Po godzinie 15 byliśmy już zapakowani do podróży powrotnej, ostatnia wizyta w pobliskim Lidlu, zwrot butelek i zakup nowych, pamiątkowa fota i wyjeżdżamy ! ! !










Komentarze
+ Dodaj nowy komentarz